Wywiad Marii dla programu CNBC Meets!

Kilka tygodni temu pisałam o tym, iż Maria Sharapova pojawiła się na planie programu CNBC Meets prowadzonego przez słynną, brytyjską dziennikarkę Tanię Bryer.

Program CNBC Meets to program do którego Tania zaprasza popularnych i wpływowych ludzi ze świata polityki, sportu, muzyki czy biznesu i przeprowadza z nimi rozmowy na najróżniejsze tematy.

26 marca stacja CNBC opublikowała cały wywiad z Marią, czyli najnowszą, główną bohaterką programu CNBC Meets:

Część I oraz moje tłumaczenie wywiadu:

http://www.cnbc.com/id/43025367

Maria, myślę, że muszę zacząć od tego, co pomyślałaby sobie 7-letnia dziewczynka, (Maria), która przyjechała do USA, nie znała języka, o obecnej Marii i wszystkim tym co osiągnęła?

Myślę, że jako 7-latka byłam pod ogromnym wrażeniem całej, nowej kultury w której nagle się znalazłam. Wylądowałam w Miami, wzięłam autobus do Bradenton, byłam w środku Florydy i trochę nie zdawałam sobie sprawy z tego, gdzie się znajdowałam. Ale miałam wielką pasję do tenisa i nadzieję, że pewnego dnia będę jedną z gwiazd akademii tenisowej.

Wróćmy do Twoich bardzo wczesnych lat. Urodziłaś się na Syberii, jednak kiedy Twoja mama była z Tobą w ciąży, mieszkali wtedy na Białorusi, niedaleko Czarnobyla i kiedy wydarzyła się katastrofa nuklearna, musieli się stamtąd wyprowadzić. To musiał być dla nich ciężki czas.

Moi rodzice urodzili się na Białorusi, stamtąd głównie pochodzą ich korzenie. Kiedy wydarzył się Czarnobyl, pytaniem nie było to czy się wyprowadzić tylko raczej gdzie się wyprowadzić. Okazało się, że mój dziadek, tata mojej mamy, mieszkał na Syberii, moi rodzice pojechali za nim i to jest właśnie powód tego, że urodziłam się na Syberii.

A co z tenisem? Wiem, że po raz pierwszy wzięłaś do ręki rakietę w wieku 4 lat.

W tamtym czasie tenis nie był popularną dyscypliną w Rosji. Większe zainteresowanie tym sportem nastąpiło wtedy, gdy przenieśliśmy się na południe do Sochi, aczkolwiek również tam, tenis był traktowany raczej rekreacyjnie, mój tata lubił grać w wolnym czasie, okazjonalnie do niego dołączałam, traktowałam to jako dobrą zabawę, chodzenie do parku z całym sprzętem, patrzenie jak odbija piłkę przez siatkę i pewnego dnia, chyba po prostu znudziło mi się tylko patrzenie na niego, więc chwyciłam za rakietę i tak zaczęła się moja historia z tą dyscypliną.

To prawda, że grałaś rakietą innego sportowca?

Tak, Yevgeny Kafelnikov, który przebywał w tamtym czasie w Sochi i był sportowcem, którego podziwiało w Rosji mnóstwo osób, odwiedzał ten sam park i czasem nawet tam trenował. To on dał mi pierwszą rakietę, którą zresztą musieliśmy trochę skrócić, bo była wtedy większa ode mnie🙂

W wieku 6 lat pojechałaś do Moskwy. Wzięłaś tam udział w specjalnych treningach.

Tak. Mój ojciec usłyszał, że Martina Navratilova organizuje w Moskwie specjalne treningi i warsztaty. Dla nas mieszkańców Sochi oznaczało to dwugodzinny lot, więc było to spore zobowiązanie ze strony mojego taty, który zdecydował, że tam pojedziemy. Myślę, że byłam wtedy jedną z setki dzieciaków, które się tam pojawiły, mieliśmy tam okazje odbić kilka piłek i przywitać się z Martiną. Miałam szczęście, ponieważ ona dostrzegła coś specjalnego w mojej grze i postanowiła porozmawiać z moim ojcem i powiedzieć mu, że zdecydowanie trzeba coś z moją grą zrobić. W tamtym czasie trenowanie w Rosji tenisa było trudnym zadaniem, długie zimy, brak trenerów i warunków, mały wybór tenisowego wyposażenia, więc można powiedzieć, że to był impuls do decyzji o tym, aby przeprowadzić się do USA.

Twoi rodzice podjęli tę decyzję. Przeprowadziłaś się ze swoim tatą Yurim, kiedy miałaś zaledwie 7 lat. Musiałaś także opuścić swoją mamę, nie mówiłaś po angielsku, to musiało być dla Ciebie bardzo trudne, zwłaszcza w tak młodym wieku. 

Kiedy myślę o tym dzisiaj, z tej perspektywy to było to ogromne wyzwanie i trudna droga. Ale w wieku 7 lat nie myślałam o tym w ten sposób, starałam się szukać pozytywów gdziekolwiek się dało.

Kiedy pojawiłaś się w Akademii Tenisowej Nicka Bollettierego i zaczęłaś trenować na poważnie, jak to odbierałaś, czy to było jak spełnienie marzeń czy może było to raczej przytłaczające ze względu na presję, którą nad Tobą ustanowiono?

To interesujące, teraz jestem w stanie zrozumieć ten cały proces lepiej niż wtedy jako dziecko, które uczestniczyło w tym nurcie, ale fakty są takie, że jesteś częścią wielkiej fabryki, jesteś jednym z setki dzieci, i myślę, że największą korzyść jaką wyniosłam z tej sytuacji to przede wszystkim waleczność oraz ogromna chęć do bycia coraz lepszą. To popychało mnie i mobilizowało do tego, aby być lepszą od reszty, nauczyłam się być zdeterminowana. Myślę, że nikt nie lubi trenować, ale ja kochałam wtedy to uczucie, że stajesz się coraz lepszy w tym co robisz, uwielbiałam oglądać progres w mojej grze, pokonywanie kogoś starszego od siebie dawało mi tak ogromną przyjemność i radość, ponieważ byłam waleczna i kochałam rywalizację. I mimo tego, że w tamtym czasie nie byłam fanką odbijania piłki za piłką przez cały dzień i słuchania ciągle czyiś rad, to gdzieś w głębi wiedziałam, że jest to jedyna droga, aby stać się lepszą tenisistką.

Czy jest jakieś wspomnienie z tamtego czasu, które jest dla Ciebie szczególne?

Nie zawsze udało się załatwić jakiś transport do akademii, a było to ok. 10 minut jazdy samochodem. My z tatą robiliśmy sobie półgodzinną wycieczkę rowerem, tata sadzał mnie na przedzie roweru, gdzie był koszyk i trzeba było go usunąć, bo nie miałabym jak jechać🙂 Pamiętam te przejażdżki, które odbywały się bardzo wczesnym rankiem, ponieważ w akademii musiałam być już na 6:30 na pierwszą lekcję, a tata miał swoją pracę.

Czy w tamtym czasie tęskniłaś za mamą?

Zdecydowanie musiałam się do tego przyzwyczaić i nauczyć się z tym żyć, z tym, że nie miałam koło siebie kobiety, kobiecego głosu. Wysyłaliśmy do mamy zdjęcia i zawsze pytała jak tata może cie tak ubierać?🙂 gdzie on dostał tę sukienkę? Więc definitywnie były rzeczy, w których mama mogłaby mi doradzić lub powiedzieć coś w inny sposób. Moja grzywka nie była też równo przystrzyżona, więc zdecydowanie tęskniłam i potrzebowałam takich rad. Brakowało mi mamy po mojej stronie.  Ale kiedy zobaczyłyśmy się ponownie po kilku latach obie musiałyśmy tym razem przyzwyczajać się do swojego towarzystwa. To prawie jak początek nowego życia.

Zabierzmy Cię teraz do wspomnień z Twojej pierwszej, wielkiej wygranej. Miałaś 17 lat, grałaś na korcie centralnym Wimbledonu przed tysiącami osób tam zgromadzonych oraz milionami przed telewizorami. Pokonałaś Serenę Williams 6:1 6:4 i zostałaś mistrzynią Wimbledonu. Jakie to było uczucie?

Mam takie poczucie, że przez całe dwa tygodnie byłam w moim własnym świecie. Zaczęłam gdzieś kompletnie z tyłu, chyba na korcie nr 18, to była I runda, grałam przed zaledwie kilkoma setkami ludzi i przez dwa tygodnie przeszłam przez proces grania z coraz to trudniejszymi rywalkami, w półfinale przegrałam pierwszego seta, później musiałyśmy zejść z kortu przez deszcz, wtedy byłam dumna z osiągnięcia półfinału, to już był dla mnie wielki wyczyn. Wróciłyśmy na kort po przerwie i udało mi się zupełnie odwrócić losy meczu. Kiedy obudziłam się w poranek dnia finałowego byłam w swoim własnym świecie, wizualizowałam siebie z trofeum i kilka godzin później to okazało się prawdą.

Co czułaś po wygranej?

Nie dowierzałam w to co się właśnie stało. Przede wszystkim nie sądziłam, że fizyczne podołam pełnym dwóm tygodniom grania w szlemie. Nie czułam, że jestem gotowa na granie tyle czasu na tak wysokim poziomie. Nie wiedziałam, że fizycznie dam radę grać mecz za meczem. W wieku 17 lat ciągle przecież rosłam, dorastałam, w dalszym ciągu czułam się trochę nieporadna, nie umiałam we właściwy sposób panować nad ciałem🙂

Wracając do presji, do Sereny Williams i do tego jak ją pokonałaś, to był przecież początek Waszej rywalizacji na korcie. Tak wiele się pisze o Tobie i o niej zarówno w aspekcie tenisowym jak i poza tenisowym. Co Ty sądzisz o Waszej relacji?

Myślę, że mam szczęście będąc częścią ery, w której gra również ona. Kiedy zaczęłam grać w tourze ona odnosiła już ogromne sukcesy, była pośrodku swojej kariery, a ja byłam dziewczyną, która dopiero stawiała swoje stopy na światowych kortach. I oto jesteśmy 10 lat później, ona ponownie osiąga szczyt swojej kariery, a ja jestem numerem 2 na świecie. Myślę, że obie jesteśmy chętne, głodne tego, aby być najlepszymi na świecie. Myślę, że wracając do tamtych czasów, mało kto wierzył, że za 10 lat my dalej będziemy na szczycie, dalej będziemy grały przeciwko sobie. Moim zdaniem to świetna historia.

Część II oraz moje tłumaczenie wywiadu:

http://www.cnbc.com/id/102538112

W 2008 roku, kiedy przechodziłaś przez kontuzję barku i musiałaś przestać grać na 10 miesięcy, co robiłaś w tamtym czasie? Jak ciężki był dla Ciebie ten okres?

Miałam wtedy 21 lat i właśnie wygrałam mojego trzeciego szlema. Czułam, że to szczyt mojej kariery, że gram swój najlepszy tenis i musiałam przejść z jednej z moich najlepszych wygranych do trudnego momentu wycofywania się z turniejów i operacji barku.

Wypadłaś wtedy z pierwszej “100” rankingu. Później ciężko walczyłaś o powrót do pierwszej “10”,  a wielu ludzi w tamtym czasie spisywało Cię na straty. Jak Ty do tego podchodziłaś?

Nigdy nie czułam, że powinnam skończyć z tenisem. Wiedziałam, że mogę wygrać więcej.

Wygrałaś w końcu French Open🙂

Tak, wielki szlem, w którym nigdy wcześniej nie zwyciężyłam. To był dla mnie niesamowity triumf.

Kiedy wygrałaś French Open zaczęły pojawiać się pytania o Twoje relacje z innymi tenisistkami. Ty odpowiadałaś wtedy, że od pierwszego dnia Twojego pobytu w tourze nie miałaś zamiaru zawierać przyjaźni, że to nie był Twój cel od samego początku. Czy to prawda czy ktoś może Cię źle zrozumiał?

Nie uważam, że bycie tenisistką zobowiązuje mnie do przyjaźni z innymi tenisistkami tylko dlatego, że gramy w tę samą dyscyplinę sportu. Kiedy wychodzę na kort moim jedynym celem jest je pokonać, więc nie wiem czy to byłoby w porządku, iść z jakąś tenisistką na kolację w wieczór przed wspólnym meczem. Dla mnie to dziwne myśleć: o, dziś idziemy na drinka, śmiejemy się i rozmawiamy, a jutro z całych sił chcemy się pokonać. Nie jestem pewna ja takie relacje w ogóle działają i czy mogą być w 100% szczere.

Czy czujesz, że jesteś przez to jakoś napiętnowana?

Tak naprawdę Tour nigdy nie był dla mnie miejscem, gdzie chciałam szukać przyjaciół. Często słyszę opinie na ten temat, ale właściwie nigdy nie bałam się tego co ktoś może o mnie pomyśleć. Ja sama z siebie nie chcę zawierać tu znajomości, jest to moja suwerenna decyzja.

Porozmawiajmy o Twojej fundacji. Chciałabym posłuchać o projektach jakie w niej realizujesz.

Jeden z projektów fundacji, z których jestem szczególnie dumna, to nasz program stypendialny. Dajemy je wielu uczniom, myślę, że teraz mamy ich przyznanych około tuzina. Co roku ja i moja mama przeglądamy wszystkie aplikacje od uczniów, to nasza doroczna tradycja, siadamy, czytamy CV i ich historię, która zazwyczaj jest naznaczona katastrofą w Czarnobylu. My również pracujemy na to, aby te dzieci dostały coś od życia. Przyznajemy co roku 12 stypendiów i jesteśmy z tego dumni.

W 2010 r. wróciłaś na Białoruś z wizytą. Spotkałaś tam dzieci, którym pomaga Twoja fundacja. Jakie to było uczucie?

To są tak naprawdę smutne podróże, które dają wiele do myślenia. Patrzysz wtedy w oczy dzieci, nawiązujesz z nimi więź, spędzasz czas z osobami, które do dziś borykają się z efektami tragedii. Dzięki takim rzeczom uświadamiasz sobie, że to w dalszym ciągu, po tylu latach jest ogromny problem i zdajesz sobie sprawę, że twoja pomoc może zmienić tym ludziom życie.

Jesteś bardzo zaangażowaną filantropką. Czy czujesz, że jest to twój obowiązek?

Takie podróże otwierają mi oczy i pozwalają zrozumieć jak bardzo małe rzeczy i czasem niewielkie poświęcenie mogą całkowicie zmienić czyjeś życie i przyszłość. Jeśli mogę wzbudzić uśmiech chociażby u jednej osoby będę to robiła przez resztę mojego życia.

Porozmawiajmy o biznesie. Poszłaś o wiele dalej niż inni sportowcy i założyłaś swoją własną firmę- Sugarpovą. Oczywiście zarabiasz też sporo pieniędzy z reklamowania innych firm i marek, ale Sugarpova to twój własny biznes. Co skłoniło Cię do tego, aby zacząć taką przygodę?

Kiedy przechodziłam przez leczenie mojej kontuzji, w mojej głowie pojawił się pomysł założenia własnej firmy. Miałam wtedy 21 lat, nie wiedziałam czy jeszcze kiedykolwiek powrócę do sportu. Oczywiście, zarobiłam już wtedy wystarczająco dużo pieniędzy, aby nie musieć pracować do końca życia i zapewnić swojej rodzinie życie na wysokim standardzie i być po prostu szczęśliwą. Ale zawsze należałam do osób, które lubią pracować, uczyć się. Słodkości zdecydowanie nie były dziedziną wiedzy w jakiej dobrze się czułam i o której cokolwiek wiedziałam, z wyjątkiem tych, które teraz produkuje, ale pomyślałam sobie, że chciałabym z tego zrobić wielką, globalną markę. Żelki to była pierwsza rzecz tego typu jaką zobaczyłam, kiedy przyjechałam do USA, bardzo mnie to zafascynowało, razem z menadżerem i kilkoma innymi osobami poskładaliśmy pomysły do kupy i oto jest Sugarpova, biznes, który cały czas się rozwija, jesteśmy dostępni w 30 krajach na świecie, na rynku obecnie znajdujemy się ponad dwa lata i mamy jeszcze wiele innych pomysłów jak rozwinąć tę firmę.

Firma czasem otrzymuje też pewną dozę krytyki. Żelki oczywiście są produkowane na bazie cukru, jako sportsmenka powinnaś promować zdrowy tryb życia. Czy myślisz, że takie opinie są fair?

Rozumiem to. Nie uważam, że to fair, ale rozumiem, że ktoś może to krytykować. Moją jedyną odpowiedzią na to jest to, że jako sportsmenka doskonale wiem co jest dla mojego organizmu zdrowe, a co nie, a bycie zdrową jest jednym z głównych priorytetów w moim zawodzie. Ale z drugiej strony wiem, że każdy lubi w życiu chwile zapomnienia, każdy lubi słodkości. Od dziecka wiedziałam wszystko o zdrowym odżywianiu, miałam ustalony cały plan dnia pod tym kątem, ale pod koniec tak naprawdę najbardziej czekałam na trochę słodyczy, które były dla mnie nagrodą za ciężką pracę i wyrzeczenia.

Jak sama powiedziałaś, żyjesz w USA odkąd skończyłaś 7 lat. Ale ciągle masz swoje rosyjskie obywatelstwo. Czy kiedykolwiek rozważałaś zostanie Amerykanką?

Gdybym chciała już dawno bym nią była. Ale takie myśli nigdy nie przychodziły mi do głowy. Nigdy w życiu w mojej rodzinie lub z moimi współpracownikami nie poddawałam wątpliwości tego, iż jestem Rosjanką i nie zamierzam zmieniać obywatelstwa.

Po tak długim życiu w USA, czym teraz jest dla Ciebie Rosja?

To specyficzne, bardzo intymne uczucie szczególnie związane z tym, iż jest to miejsce, w którym dorastałam, moje pierwsze wspomnienia pochodzą właśnie stamtąd. Czuje, że tam było moje rodzinne środowisko, mój dom, przeżyłam tam wiele rzeczy, do których teraz często wracam, bez nich nie byłabym tym kim jestem. Mam po Rosjanach mentalność, siłę, podejście do wielu aspektów w moim życiu.

Jak czułaś się wnosząc znicz olimpijski na otwarciu Olimpiady w Sochi?

To był dla mnie ogromny zaszczyt. To był dla mnie jeden z najważniejszych dni w moim życiu. Po raz pierwszy na stadionie zasiadła cała moja rodzina. W Sochi przeżyłam wiele lat, tam zaczęłam tenisową karierę. To było niesamowite przeżycie wnieść znicz w moim rodzinnym mieście.

Żyjesz w USA, ale czujesz się Rosjanką, chcę nawiązać do tego, że obecnie, politycznie Rosja nie żyje najlepiej ze Stanami. Czy to jakoś na Ciebie wpływa?

Tak, to smutne, że takie rzeczy dzieją się na świecie. Szczególnie, że zaangażowany jest w to mój kraj, z którym jestem bardzo emocjonalnie związana. To czyni mnie smutną, że jest on teraz w konflikcie z wieloma krajami na świecie. Ale staram się nie angażować w to za bardzo. Jako atletka jestem zobowiązana do reprezentowania swojego kraju bez względu na to co dzieje się wokół mnie.

Wróćmy do czasów, kiedy miałaś 4 lata i trzymałaś w ręku tę skróconą dla Ciebie rakietę. Czy wyobrażasz sobie życie bez tenisa?

Nie wiem czy chcę sobie to wyobrażać. Od wielu lat jestem w stanie robić coś co kocham i w czym czuje się bardzo dobrze. Jestem szczęściarą, że mam koło siebie rodziców, którzy zawsze mi pomagają i są ogromnym wsparciem. Jestem dumna, że tenis jest częścią mojego życia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s