Maria w III rundzie wielkoszlemowego US Open! 

Niecałe dwa dni po niesamowicie emocjonującym i świetnym meczu Marii i Simony Halep w I rundzie wielkoszlemowego US Open, Sharapova ponownie wyszła na kort centralny szlema w Nowym Jorku, Arthur Ashe Stadium, i rozegrała mecz II rundy tego turnieju. 

Jej rywalką była Węgierka Timea Babos. Mecz kończył wczorajszą sesję dzienną na korcie centralnym turnieju, trwał 2 godziny i 19 minut, Maria zwyciężyła wynikiem 6:7 6:4 6:1.

Maria zaczęła mecz wolno i pasywnie. Widać było, że nie do końca czuje piłkę i swoje uderzenia. Babos cały czas prowadziła w tym secie i pomimo tego, że Marii udało się doprowadzić do tie-breaka, to jednak ostatecznie przegrała tę rozgrywkę i tym samym seta 7:6. Piłka setowa zakończyła się po błędzie forehandowym Marii. 

Drugi set to już zupełnie inne oblicze Marii. Rosjanka zaczęła pewnie, podniosła poziom swojej gry i objęła szybkie prowadzenie 2:0. Babos wyrównała wprawdzie na 2:2, jednak to Sharapova przez całą partię dominowała na korcie wygrywając drugiego seta 6:4 i tym samym wyrównała stan meczu na 1:1 w setach. Piłka setowa zakończyła się dla Marii po błędzie przy siatce Babos. 

W ostatnim, decydującym secie Sharapova zaczęła grać koncertowo i nawet na chwilę nie dała pomyśleć Węgierce, że ma tu jakieś szanse. Sharapova oddała Timei zaledwie jednego gema. Piłka meczowa zakończyła się dla Marii po błędzie backhandowym Babos. 

Moment po wygraniu meczu i awansie do III rundy:

Oto oficjalne statystyki z meczu Marii i Babos. Jak widać Maria miała 12 asów serwisowych przy 6 podwójnych błędach serwisowych oraz 39 bezpośrednio wygranych piłek przy 36 niewymuszonych błędach:

Fragment pomeczowego wywiadu z Marią, która żartowała, że zabroniła swojemu managerowi siedzieć w jej boksie 😉 

Zwycięstwo i awans do III rundy wielkoszlemowego US Open daje Marii kolejny awans w rankingu. Sharapova jest obecnie na 120 pozycji na świecie. 

W sesji dziennej Maria zagrała w różowej wersji sukienki zaprojektowanej wspólnie z Nike i projektantem Riccardo Tisci. Przypomnę, iż na sesje nocne Maria zakłada czarną wersję kreacji. 

Advertisements

Konferencja prasowa Marii po meczu I rundy turnieju US Open

Po wczorajszym, wygranym meczu I rundy turnieju wielkoszlemowego US Open w Nowym Jorku, (wszystko na ten temat w poprzedniej notce), Sharapova pojawiła się na pomeczowej konferencji prasowej. 

Oto zdjęcia, wideo oraz moja transkrypcja całej konferencji:

Podczas pisania swojej autobiografii miałaś czas, aby pomyśleć nad swoim życiem i karierą. W jakiej perspektywie umieściłabyś dzisiejsze, niesamowite zwycięstwo? Czy mogłabyś je porównać do swojego triumfu w Wimbledonie lub zwycięstw na Roland Garros? 

Hm… Kiedy dostałam wiadomość o tym, iż przyznano mi do tego turnieju dziką kartę, byłam bardzo podekscytowana. Uświadomiłam sobie, że bardzo dawno tu nie grałam. Sama myśl o tym, że mogę tu wrócić była ekscytująca. Ja i mój trener po przyjeździe zarezerwowaliśmy trening na korcie centralnym, ale został przełożony ze względu na prace remontowe. Byłam bardzo rozczarowana, bo naprawdę chciałam od razu znaleźć się na tym korcie i trenować. Od pierwszej chwili, kiedy tu przyjechałam uświadomiłam sobie jak bardzo jestem wdzięczna, że mogę tu być w tym roku. Potem, kiedy rozlosowano drabinkę wiedziałam, że czeka mnie trudny mecz. Wiedziałam ile podekscytowania i szumu będzie w mediach wokół tego spotkania. Czuję, jakbym nie miała prawa wygrać tego meczu. Prawie w ogóle nie grałam przed US Open. Jakimś cudem siedzę tu jednak jako zwyciężczyni. I właśnie z tego jestem najbardziej dumna. 

Czy mogłabyś opowiedzieć o emocjach, które towarzyszyły Ci podczas meczu? Wyglądałaś na bardzo skoncentrowaną. Po meczu pojawiły się też u Ciebie łzy. 

Przed meczem byłam bardzo podekscytowana. Czekałam na niego z niecierpliwością. Sekundę po tym jak dowiedziałam się, że gram przeciwko Simonie, zrobiłam manicure, wyciągnęłam telefon, włączyłam YouTube i zaczęłam oglądać nasze poprzednie spotkania. Wchodząc w ten mecz miałam plan. Jedną rzeczą jest mieć plan, drugą egzekwować go w trakcie gry. Przez ostatnie tygodnie grałam najmniej spośród wszystkich tenisistek, które tu grają. Fakt, że byłam w stanie wyjść i grać takie spotkanie przeciwko numerowi 2 na świecie w I rundzie US Open po tak długiej przerwie, to są aspekty, które pobudzają moje emocje. 

Widziałem zbliżenia na Twoją twarz po meczu. Były tam łzy, ale też szczery uśmiech pełen radości. Co tak naprawdę czułaś? Czy byłaś w stanie śmiać się z całej sytuacji? 

Czuję, że ja i mój Team przeszliśmy przez bardzo ciężką drogę. Być tu z nimi, widzieć ich w trakcie meczu, to coś co sprawia, że mam w sobie wiele różnych emocji. Tenis to bardzo indywidualny sport. Przez większość czasu czujesz, że jesteś zupełnie sam. Od mojego powrotu na korty czuje, że jestem w drużynie. Czuję, że nie wygrywam tylko dla siebie, ale dla wszystkich, którzy byli ze mną przez cały ten czas. Stali za mną murem. 

W wywiadzie dla ESPN powiedziałaś, że na treningach przed meczem nie uderzałaś piłki tak dobrze jak byś chciała. Czy możesz wytłumaczyć proces jaki przeszłaś? Od słabszych treningów po mecz na tak wysokim poziomie? 

Myślę, że to wszystko można sprowadzić do faktu, że w ostatnim czasie grałam bardzo mało pojedynków. Właściwie, kilka tygodni temu nie byłam pewna czy w ogóle tu zagram. 12 sierpnia w Cincinnati otrzymałam wyniki rezonansu magnetycznego mojego ramienia. To nie był przyjemny dzień i rozmowa z lekarzem. Przyleciałam tu do Nowego Jorku, aby zasięgnąć porady innego lekarza i moja gra w tym turnieju w dalszym ciągu była zagrożona. Patrzenie na to, co działo się kilka tygodni temu, a na to, gdzie jestem teraz, jest samo w sobie specjalne. To rzeczywiście niesamowite, że byłam w stanie grać taki tenis, jeszcze kilka dni temu nic tego nie zapowiadało. 

Biorąc pod uwagę jak dobrze zagrałaś i jakiego kalibru miałaś rywalkę, myślisz sobie, że masz szansę daleko zajść w tym turnieju? 

Chwilę będę cieszyć się tym meczem, a potem przejdę do porządku dziennego. Na pewno jednak będę trzymać w sobie to uczucie, które mam teraz. Bardzo je doceniam. Niczego nie mogę brać za pewnik, nie mogę być pewna mojego poziomu, emocji, tego co będzie jutro. To dla mnie wielkie zwycięstwo, ale muszę w pewnym momencie skierować moje myśli na inne tory i nowe wyzwania. 

Co sądzisz o reakcji publiczności? Czy ma ona dla Ciebie znaczenie? Była niesamowicie pozytywna. 

Tak, ma dla mnie ogromne znaczenie. To niesamowite. Tu w Stanach czuję ogromne wsparcie. Czułam to już w pierwszym meczu w Stanford. To oczywiście turniej innego kalibru, dużo mniejszy. Tu, widzieć owacje na stojąco to coś niesamowitego, nie ma słów by to opisać. Podczas meczu chcę być w moim świecie i wykonywać plan, ale tu w Nowym Jorku nie sposób nie odczuwać energii od widowni. Od zawsze uwielbiałam grać przy zaangażowanej publiczności, która kibicuje obu zawodniczkom. Dzięki takiej energii wszystko nabiera innego wymiaru. Wszystko przeżywa się inaczej. 

Roland Garros nie przyznało Ci dzikiej karty. Czy uważasz, że to nie fair? 

To już przeszłość, mamy to dawno za sobą. 

Masz niesamowity rekord 18-0 w sesjach nocnych na Arthur Ashe Stadium. Na korcie powiedziałaś coś w stylu: to najlepszy czas antenowy kotku! Co sprawia, że Maria Sharapova jest tak niesamowitą tenisistką na wielkich arenach? 

Mam taką filozofię, iż nie trenuję na bocznych kortach, bladym świtem w trudnych warunkach po to, by tego nigdzie nie pokazać. Robię to, bo moją areną i żywiołem są największe i najważniejsze spotkania. Kocham wyzwania. Dla nich gram. W nich znajduje napęd, który sprawia, że chcę grać. 

Czy jest coś szczególnego co pasuje Ci w jej stylu gry? Wygrałaś z nią wszystkie pojedynki. Większość tenisistek grając z nią popełnia mnóstwo błędów. Wydaje się, że Tobie gra się z nią bardzo wygodnie. 

Nie powiedziałabym, że coś pasuje mi szczególnie w jej grze. Grałyśmy mnóstwo zaciętych pojedynków. Myślę, że ona jest typem zawodniczki, z którą przegrywałabym często jako młoda tenisistka. To ktoś kto może być na korcie trzy godziny, cierpliwie odbijać piłkę, by potem skontrować Twoje uderzenie w niesamowity sposób. Ona walczy o pozycję numer 1 na świecie. To mówi samo za siebie. 

Czy byłaś zaangażowana w projektowanie tej przepięknej sukienki, którą miałaś dziś na sobie? 

Tak. Pracowałam razem z Nike i Riccardo Tisci. Osobiście poznałam Riccardo. To było niezwykłe przeżycie. Siedzieliśmy w moim domu, przy stoliku do kawy i rozmawialiśmy o inspiracjach, koronkach, skórze. On pracował wtedy dla Givenchy. Jestem wdzięczna za to, że Nike daje mi szanse na takie kolaboracje. Ta zapadła mi szczególnie w pamięć i z pewnością była wyjątkowa. 







Maria awansowała do II rundy wielkoszlemowego US Open! 

Co to była za noc! Co to był za mecz! 

Wczoraj, 28 sierpnia, Maria Sharapova po prawie dwóch latach nieobecności, w wielkim stylu powróciła na arenę wielkiego szlema. 

W I rundzie turnieju US Open w Nowym Jorku Maria Sharapova zmierzyła się z Rumunką Simoną Halep, aktualnym numer 2 światowego rankingu i jedną z faworytek do tytułu w Nowym Jorku. 

Mecz odbył się na korcie centralnym wielkoszlemowego US Open, Arthur Ashe Stadium, i oficjalnie otworzył sesje wieczorne tegorocznej edycji szlema w Nowym Jorku. 

Pojedynek obu Pań rozpoczął się o 20:00 czasu nowojorskiego, (2 w nocy czasu polskiego). Mecz trwał 2 godziny i 42 minuty. Maria zwyciężyła wynikiem 6:4 4:6 6:4. 

Sharapova na korcie zaprezentowała się w sukience przeznaczonej na sesję wieczorne w Nowym Jorku, którą zaprojektowała wspólnie z Nike i projektantem Riccardo Tisci,(więcej o sukience we wcześniejszych wpisach). 

Maria Sharapova w dalszym ciągu pozostaje niepokonana w sesjach wieczornych na Arthur Ashe Stadium! 

Maria rozpoczęła mecz pewnie i zdecydowanie. Mocne, wygrywające uderzenie z forehandu dało jej prowadzenie na 3:1 z przełamaniem. Obie tenisistki przełamały się jeszcze w tym secie 5 razy, jednak ostatecznie to Rosjanka była o jedno przełamanie lepsza i wygrała seta 6:4. Piłka setowa zakończyła się po zwycięskim uderzeniu forehandowym Marii. 

W drugim secie Sharapova objęła prowadzenie 4:1 i wydawało się, że do końca meczu pozostało kilka chwil. Niestety od tego momentu Maria zdecydowanie obniżyła poziom swojej gry co świetnie wykorzystała Simona, która wygrała tu 5 gemów z rzędu i tym samym zwyciężyła w secie wynikiem 6:4.

W decydującym secie Sharapova, jak na prawdziwą mistrzynię przystało, podniosła swój poziom gry na absolutnie światowy poziom i objęła szybkie prowadzenie 3:0. Przy stanie 5:3 Sharapova serwowała na mecz i zrobiła to w wielkim stylu. Piłka meczowa zakończyła się dla Marii po błędzie backhandowym Halep. 

Oto piłka meczowa:

Reakcja Marii na zwycięstwo była bardzo emocjonalna. Rosjanka po raz pierwszy w karierze płakała na korcie ze szczęścia. Powrót do tenisa i do grania w wielkim szlemie oraz wygrana z numerem 2 na świecie znaczyły dla Marii bardzo wiele. 

Pomeczowy wywiad z kortu:

Przed meczem myślałam, że jest to po prostu kolejny mecz, kolejna okazja. Teraz widzę, że to coś o wiele więcej. Tak naprawdę dopiero po wygraniu piłki meczowej rozumiesz jak ważny był to mecz. Trudno kontrolować tyle emocji. Dla takich chwil warto przechodzić przez ciężką pracę. Czasami zastanawiasz się dlaczego w ogóle tak ciężko trenujesz i myślę, że odpowiedź jest właśnie tu, w tym momencie. 

Obie z Simoną mamy do siebie ogromny respekt. Po losowaniu drabinki wiedziałyśmy, że ten mecz jest wyjątkowy. Mój rekord przeciwko niej nie ma znaczenia, zawsze grałyśmy ciężkie pojedynki, wiedziałam, że aby wygrać muszę tu na korcie ciężko na to zapracować. 

Miałam dużo słabych momentów ale to chyba nie pora by je wymieniać 😉 

Dziękuję tym Panom z mojego boksu, to dzięki Wam tu jestem. Zrobiliśmy to razem. 

Kocham nocne mecze na tym korcie. Kiedy dowiedziałam się, że to będzie nocny mecz byłam bardzo szczęśliwa. Jako młoda dziewczyna byłam przytłoczona atmosferą Nowego Jorku, teraz absolutnie to kocham. 

Za tym strojem z kryształkami, kryje się dziewczyna, która ma bardzo wiele odwagi i nigdzie się nie wybiera 😉 

Twitter Marii:

Zdjęcia z meczu I rundy turnieju US Open:

Po meczu, w tunelu do którego wchodzą zawodniczki, nastąpił bardzo wymowny i emocjonalny moment. Manager Marii i jej przyjaciel, z którym Maria zna się od dziecka, i który w głównej mierze był odpowiedzialny za zawieszenie Marii, nie mógł przestać płakać ze wzruszenia. Sharapova długo go przytulała dając do zrozumienia, że zawsze będą rodziną:

Maria gwiazdą najnowszego wydania internetowego magazynu DuJour! 

W związku ze swoim wielkim powrotem na arenę wielkiego szlema po dwóch latach nieobecności, (powrót nastąpi jutro,28 sierpnia, w Nowym Jorku podczas US Open) oraz z wydaniem autobiografii “Unstoppable: My Life So Far”, (premiera 12 września 2017 roku), Maria Sharapova jest główną bohaterką większości światowych magazynów. 

Maria Sharapova została właśnie główną gwiazdą najnowszego wydania magazynu DuJour. 

Magazyn DuJour wydawany jest tylko w wersji internetowej. Jest miesięcznikiem i uważany jest za jeden z bardziej luksusowych magazynów, który pisze o sztuce, sporcie, architekturze i biznesie. Główna siedziba magazynu znajduje się w Nowym Jorku. 

Sharapova znalazła się na okładce wrześniowego wydania DuJour oraz ozdobiła kilka stron magazynu całkowicie nową sesją zdjęciową:

Cały artykuł można przeczytać wchodząc w link z tweeta Marii Sharapovej:

Ja przytoczę wszystkie wypowiedzi Marii:

O pisaniu swojej autobiografii, Unstoppable:

Kiedy w 2015 roku podpisałam kontrakt na napisanie swojej autobiografii, miałam jeszcze dwadzieścia kilka lat, i nie byłam do końca gotowa, aby spisać moje życie. Jednak, kiedykolwiek odpowiadałam ludziom na pytanie, jak osiągnęłam to co mam, oni odpowiadali, boże to brzmi jak historia z dobrego filmu.”

O historii swoich narodzin:

Kiedy mama była ze mną w ciąży moi rodzice żyli na Białorusi. Mama była więc blisko promieniowania po katastrofie w Czarnobylu, która miała miejsce w tym samym roku. Rodzice przenieśli się więc na Syberię. Urodziłam się w niewielkim, przemysłowym mieście i zdecydowanie nie były to warunki do wychowywania małego dziecka. Dlatego na kolejne  miejsce zamieszkania rodzice wybrali Sochi.”

O swoich problemach z otwartością i okazywaniem uczuć oraz o wizycie u lekarza z tym związanej:

Miałam coś bolącego pod powieką i trzeba było to usunąć. Pierwszą rzeczą jaką powiedziała do mnie pani doktor było: jak mozesz nie mieć teraz związanych włosów? Od razu zamknęłam się w sobie. Nie byłam w stanie podzielić się z nią żadnymi emocjami. Pomimo tego, że usuwali mi tę rzecz spod powieki bez znieczulenia, zapłakałam dopiero w domu.”

O frustrujących porównaniach do Anny Kournikovej:

W akademii tenisowej na Florydzie dawali nam jej stare ubrania do noszenia. Było tam dużo zwierzęcych wzorów i brokatu, z pewnością nie były to rzeczy, które chciałam nosić w wieku 9-ciu lat, ale nie miałam wyjścia.”

O zwycięstwie nad Sereną Williams w finale Wimbledonu 2004:

Pierwszy raz zobaczyłam ją na akademii tenisowej na Florydzie podczas treningu. Miałam wrażenie, że całe życie przeleciało mi przed oczami. W 2004 roku Serena była tą, która miała wygrać nasz finałowy pojedynek. Jednak wygrałam ja. Byłam wtedy głupiutką nastolatką i uważałam, że skoro dostałam szansę, muszę zrobić wszystko by ją wykorzystać. Myślę, że właśnie w tamtym momencie nasza rywalizacja rozpoczęła się na dobre.”

O akademii tenisowej IMG na Florydzie:

W pewien sposób to fabryka. Bogaci ludzie inwestują pieniądze w dzieci, które ciężko trenują. Rozumiałam biznes od najmłodszych lat.”

O tym, że Maria nie myśli już o tenisowej emeryturze:

Kiedy byłam młodą dziewczyną nie widziałam siebie grającej w tenisa po 30-stym roku życia. Teraz widzę przed sobą dobrych kilka lat na grę. Jako dojrzalsza kobieta myślę, że niewiadoma co się wydarzy jest o wiele ciekawsza i pociągająca.”







Maria gwiazdą najnowszego wydania magazynu Paris Match! 

W związku z powrotem Marii, po prawie dwóch latach nieobecności, na arenę wielkiego szlema, (US Open od 28 sierpnia w Nowym Jorku),  oraz ze zbliżającą się wielkimi krokami premierą autobiografii Marii: “Unstoppable: My Life So Far”, (12 września 2017 roku), Rosjanka jest bohaterką większości gazet z całego świata. 

Maria Sharapova pojawiła się w najnowszym wydaniu magazynu Paris Match. 

Paris Match to francuski tygodnik ukazujący się od 1949 roku. Gazeta zajmuje się pisaniem aktualnych wiadomości, reportaży i newsów ze świata showbiznesu. 

W najnowszym numerze Paris Match znajduje się zupełnie nowa sesja zdjęciowa, która została zrobiona na potrzeby francuskiej gazety oraz wywiad:

Zdjęcia zza kulis sesji, która została wykonana w Hermosa Beach w Los Angeles w lipcu tego roku:

Moje tłumaczenie wywiadu dla Paris Match:

Po piętnastomiesięcznym zawieszeniu, jesteś bliska swojego powrotu na arenę wielkiego szlema. Czy jesteś tym przerażona? Zdenerwowana? 

Od początku mojego powrotu mówię, że aktualnie w mojej karierze nie chodzi tylko o granie w wielkich szlemach. Każdy turniej, każdy mecz jest dla mnie tak samo ważny. Jestem podekscytowana tym, że znowu mogę grać i być w tourze. Na tym etapie powrotu, żaden turniej nie jest ważniejszy od drugiego. 

Zakończył się dla Ciebie trudny okres. Czy jesteś teraz szczęśliwsza? 

To z jednej strony był trudny czas, ale starałam się czerpać z niego tyle pozytywów ile się da. Byłam cały czas zajęta, cieszyłam się życiem. Podróżowałam, prowadziłam moją firmę, pisałam książkę, studiowałam na Harvardzie. To był ekscytujący czas. Zakończyłam jednak ten etap i wkraczam w kolejny, równie, emocjonujący i pełen nowych wyzwań. I jestem nim podekscytowana. 

Gdybyś miała wybrać jedną, najgorszą rzecz z tego okresu, co by to było? 

Niewiedza o tym co się wydarzy następnego dnia. Czy będę mogła wrócić do gry. Życie w zawieszeniu. Czułam, że odebrano mi coś co kocham całym sercem. Tenis to całe moje życie. Po tym wszystkim kocham go jeszcze bardziej. 

Czy przechodziły Ci przez głowę myśli, że to koniec? Że już nie wrócisz? 

Ani przez moment. Zawsze wiedziałam, że wrócę, nie znałam tylko konkretnej daty. 

Masz 30 lat. W tenisie to już sędziwy wiek. Przez zawieszenie, spadłaś też na 148 miejsce w rankingu. Czy to nie powody, aby myśleć o zakończeniu kariery? 

Absolutnie nie! To oczywiście byłaby najłatwiejsza możliwość, ale ja nigdy takich nie wybieram. Mam twardy charakter i w moim genach jest zapisana walka. 

Chcę wrócić jeszcze na chwilę do Twojego zawieszenia. Od początku powtarzasz, że ani przez chwilę nie oszukiwałaś. Naprawdę nie wiedziałaś, że przyjęłaś nielegalną substancję? 

Jeszcze jeden raz mówię stanowczo, nie! Nigdy w życiu nie zrobiłabym czegoś co jest nielegalne. Powtarzam to w kółko przy każdej okazji. Ruszyłam naprzód i nie chcę do tego wracać. 

Czy Twoje otoczenie, a zwłaszcza lekarz, który przepisywał Ci ten lek, nie powinni być lepiej poinformowani? 

Moi współpracownicy i ja od początku przyznajemy, że powinniśmy być bardziej uważni. Staliśmy się zbyt komfortowi w tej sytuacji i to jest lekcja, która wiele nas nauczyła. 

Czy z perspektywy czasu uważasz, że Twoje słynne nazwisko zaszkodziło Ci i posłużyłaś jako przykład dla innych? Inne osoby nie zostały tak surowo ukarane. 

Nie, nigdy nie porównywałam swojej sytuacji do innych. Każdy idzie swoją, indywidualną ścieżką i natrafia na swoje własne przeszkody. Kroczę moją drogą i nie rozglądam się na boki. 

Mówiąc o Twoich konkurentach. Niektóre tenisistki miały bardzo zdecydowane i negatywne zdanie na temat Twojej sytuacji i dzikiej karty do turnieju w Stuttgarcie w kwietniu. Czy takie opinie były dla Ciebie krzywdzące? 

Nie. Te słowa nie miały żadnego wpływu na moje przygotowania, treningi i powrót na korty. Moim głównym celem jest postęp i osiąganie tenisowych szczytów. Opinie innych nic w tej kwestii nie są w stanie zmienić. 

Co sprawia, że nigdy się nie poddajesz? 

Z pewnością sposób w jaki dorastałam. Trudności jakie musiałam pokonać jako mała dziewczynka i to ile poświęciliśmy z rodzicami, aby liczyć się w tak trudnym i konkurencyjnym sporcie jak tenis. Ofiary, które uczyniłam sprawiły, że jestem mocna i nie sposób mnie złamać. 

Co było dla Ciebie szczególnie trudne? 

Kiedy osiągasz światowy poziom w bardzo młodym wieku i musisz zachowywać się jak dorosły człowiek. To było dla mnie trudne doświadczenie, często czułam się samotna, nikt w moim otoczeniu tego nie rozumiał. 

Czy kobieta w sporcie cierpi bardziej? Czy poświęcenia, które musicie ponieść są dotkliwsze? 

Dla mnie absolutnie nie. Mam ogromne szczęście, że mam takie życie i nie żałuję niczego co zrobiłam w mojej karierze. Nigdy nie spoglądałam na aspekt poświęcenia w negatywny sposób. 

Do 2016 roku byłaś najlepiej opłacaną sportsmenką świata. Czy nie bałaś się utraty wszystkich kontraktów i sponsorów? 

Nie. Od początku czułam się wspierana przez wszystkie marki. Z większością z nich pracuję od bardzo wielu lat i jeden incydent niczego między nami nie zmienił. Jesteśmy trochę jak rodzina i wiele razem przeszliśmy. Takie relacje buduje się latami i jeśli są szczere, tak jak nasze, nic ich nie zepsuje. 

Od Twojego powrotu pod koniec kwietnia rozegrałaś kilka turniejów w Europe, jednak najważniejszy Roland Garros odmówił Ci zaproszenia… 

Nie miałam wyboru i musiałam zaakceptować tę decyzję. To jednak nie zmieniło mojego przywiązania do tego turnieju. Osiągnęłam tam niesamowite zwycięstwa, grałam jedne z lepszych meczy w karierze. Mam nadzieję powrócić do Paryża, jestem pewna, że za rok sytuacja będzie wyglądała inaczej. 

Czy uważasz, że to czego doświadczyłaś w zeszłym roku zmieniło Cię jako człowieka? 

Nie powiedziałabym, że to zmieniło mnie jako człowieka. Na pewno ewoluowałam w wielu aspektach, wyciągnęłam wnioski z popełnionych błędów. Przechodzenie przez taki proces nieuchronnie sprawia, że wiele rzeczy ze swojego otoczenia zaczynasz kwestionować. Życie podsuwa nam te mniej przyjemne lekcje, ale dzięki nim jesteśmy silniejsi. 

Walka i determinacja to słowa, które wydają idealnie Cię opisywać. 

Tak, to cechy wpisane w mój charakter. Urodziłam się wojownikiem. Tenis to indywidualny sport i ty sam musisz być odpowiednio zdeterminowany i musisz walczyć o swoje, aby wznieść się na szczyt. 

W wieku zaledwie siedmiu lat przeprowadziłaś się z Rosji do USA. Często jednak mówisz, że w głębi duszy czujesz się Rosjanką. 

Uwielbiam życie, które wykreowałam sobie w USA, ale w głębi duszy jestem Rosjanką. Noszę to uczucie gdziekolwiek się nie pojawię. Rosja to kraj, w którym się urodziłam, cała moja rodzina stamtąd pochodzi. W tej kulturze zostałam wychowana i nie umiem oraz nie chcę o tym zapomnieć. 

Zdajesz sobie sprawę, że prezydent Putin jest krytykowany za naruszanie praw człowieka. Co Ty o nim myślisz? 

To naprawdę nie są tematy, które chciałabym poruszać. 

Może byłaś w jakiś sposób zainteresowana wyborami prezydenckimi w USA, w końcu cały czas tam mieszkasz. Czy wybór Trumpa na prezydenta był dla Ciebie zaskoczeniem? 

Polityka to coś czym zupełnie nie jestem zainteresowana. 

Przez cale życie podróżujesz po świecie. Czy są jakieś kraje, które wywarły na Tobie szczególne wrażenie? 

Tokio i ogólnie cała japońska kultura to coś co od zawsze mnie fascynuje i pociąga. Chciałabym też pojechać kiedyś do Toskanii we Włoszech, że względu na panujący tam spokój, przyrodę i inspiracje jakie niesie ze sobą ten region. 

Jesteś osobą, która nie boi się publikować swoich zdjęć na Instagramie, gdzie masz prawie 3 miliony obserwatorów. 12 września ukazuje Sue też Twoja autobiografia. Czy stałaś się ostatnio bardziej otwarta? Już nie chronisz tak bardzo swojej prywatności? 

Myślę, że w dalszym ciągu udaje mi się zachować aspekt tajemniczości. Mam kontrolę nad tym co upubliczniam. To ważne dla mnie jako sportowca, a przede wszystkim kobiety. 

To prawda. Niewiele wiemy o Twoim życiu uczuciowym. Czy widzisz siebie jako żonę i matkę prowadzącą klasyczny tryb życia? 

Oczywiście! Nie mówię wiele o moim życiu prywatnym, ponieważ tę część chcę zachować dla siebie. Mam bardzo bliskie relacje z moją mamą i marzę o tym, aby któregoś dnia mieć taki kontakt z własnymi dziećmi. 

Czy myślisz już o tym, co będziesz robić kiedy przejdziesz na sportową emeryturę? 

Nie patrzę tak daleko w przyszłość. Myślę, że ważne jest to, aby odnaleźć pasję i być świadomym swoich zainteresowań. Jestem dumna, iż nie bałam się podjąć wyzwania i założyć własnej firmy, Sugarpovej, biznes to z pewnością dziedzina, którą będę się zajmować. 

Czego mogę Ci życzyć na przyszłość? 

Zdrowia. Reszta przyjdzie sama. 

Czy mała dziewczynka z Rosji jest dumna z kobiety jaką się stała? 

Bardzo ciężko pracowałam na takie życie jakie mam teraz. Kiedy patrzę wstecz widzę trudną i pełną wyrzeczeń ścieżkę. Ale jestem dumna z tego kim się stałam i co mam. 












































Premiera kolekcji “Maria Sharapova x Nike x Riccardo Tisci” w nowojorskim sklepie Nike! 

Pierwsza, wspólna kolekcja Marii Sharapovej, marki Nike i światowej sławy projektanta Riccardo Tisci zadebiutowała właśnie w nowojorskim sklepie Nike! 

Marka Nike postanowiła należycie uczcić powrót Marii Sharapovej na arenę wielkiego szlema i ubrać ją w specjalną kreację na nowojorskie korty. 

Już w poniedziałek, 28 sierpnia, rozpocznie się wielkoszlemowy turniej US Open, który będzie pierwszym turniejem wielkoszlemowym Marii od stycznia 2016 roku. 

Z tej okazji Nike wspólnie z dyrektorem kreatywnym domów mody Versace i Givenchy, Riccardo Tisci zaprojektowali dla Sharapovej outfity, w których Rosjanka zagra na korcie, (więcej na ten temat w poprzednich notkach). 

Wczoraj, 25 sierpnia, w nowojorskim sklepie Nike w dzielnicy Soho, miała miejsce premiera całej kolekcji, czyli sukienki, bomberki do kompletu oraz zestawów na siłownię. 

W kolekcji dominuje kolor czarny i biały, wszystko w gustowny sposób połączone jest z koronkami, skórą i kryształkami Svarovskiego. 

Maria Sharapova pojawiła się na wczorajszej premierze kolekcji w sklepie Nike. 

Sharapova miała na sobie czarny zestaw treningowy na siłownię oraz bomberkę wysadzaną kryształkami Svarovskiego. 

Instagram Marii:

Instagram dobrej koleżanki Marii, stylistki Necat Akman:

Maria X Tisci Forever Champ! #TheFace

A post shared by Necat Akman (@styledbyne) on

Krótki fragment przemówienia Marii podczas premiery kolekcji Nike x Sharapova x Riccardo Tisci w nowojorskim sklepie Nike:

Zdjęcia z premiery kolekcji:

Drabinka wielkoszlemowego US Open! 

Już w najbliższy poniedziałek, 28 sierpnia, rozpocznie się wielkoszlemowy turniej US Open w Nowym Jorku. 

Zgodnie z tradycją, w piątek poprzedzający turniej, losowana jest turniejowa drabinka, dzięki której znamy mniej więcej drogę zawodników, która dzieli ich od ostatecznego triumfu. 

Do tegorocznej edycji US Open Maria Sharapova otrzymała dziką kartę. 

Będzie to pierwszy występ Marii w wielkim szlemie od prawie dwóch lat. Ostatni raz Maria grała w szlemie w styczniu 2016 roku podczas Australian Open. 

Oto potencjalna droga Marii w Nowym Jorku:

W I rundzie czeka nas prawdziwy hit, na który fani tenisa już ostrzą sobie zęby. Sharapova zmierzy się tu z jedną z głównych kandydatek do ostatecznego triumfu, Rumunką Simoną Halep. 

Jeśli Maria przejdzie ten trudny test na sam początek turnieju, to w II rundzie zagra z Węgierką Timeą Babos. 

W III rundzie Sharapova może zagrać z reprezentantką gospodarzy, Lauren Davis. 

W IV rundzie, czyli w walce o ćwierćfinał rywalką Marii może być Łotyszka Anastasija Sevastova. 

W ćwierćfinale Sharapova może zagrać z Brytyjką Johanną Konta. 

Półfinał może przynieść mecz z aktualną mistrzynią Wimbledonu Hiszpanką Garbine Muguruzą lub z Dunką Caroline Wozniacki. 

Najlepszym rezultatem Marii w turnieju US Open jest oczywiście zwycięstwo z 2006 roku:

Ostatni raz na US Open Sharapova zagrała w 2014 roku, kiedy dotarła do IV rundy: